Święto Wolności i Praw Obywatelskich uczciliśmy godnie

Ja nie jestem pesymistą – stwierdził kilkakrotnie Jan Lityński w czasie spotkania w hotelu Stamary, które było ukoronowaniem obchodów Święta Wolności i Praw Obywatelskich zorganizowanych wspólnie przez KOD Podhale i Stowarzyszenie Zakopiańczyków.

Główną częścią naszych uroczystości był Marsz Wolności, który przeszedł Krupówkami i ulicą Tadeusza Kościuszki. Zgromadzonych przy oczku wodnym na Krupówkach przywitał Paweł Winsczyk, przewodniczący KOD Podhale, który w emocjonalnym przemówieniu powiedział między innymi:

4 dzień czerwca jest dniem najważniejszego i najradośniejszego święta, a świąt radosnych nie mamy zbyt wiele w historii Polski. W naszej tradycji, którą musimy przełamywać, bardziej skłonni jesteśmy do rozpamiętywania narodowych klęsk i nieszczęść niż do radowania się sukcesami i zwycięstwami. I takim właśnie zwycięstwem, zwycięstwem bezkrwawym, były wybory czwartego czerwca 1989 roku (…).

Po roku 1989, już w nowej politycznej rzeczywistości, zbudowaliśmy lepsze Państwo (…).

Do bardzo licznego grona tych wielkich Polaków, dzięki którym mogliśmy 4 czerwca odmienić Polskę należą miedzy innymi Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki, Olga Krzyżanowska, Jacek Kuroń, Henryka Krzywonos, Bronisław Geremek, Leszek Balcerowicz, Kardynał Gocłowski, Bogdan Borusewicz, Władysław Frasyniuk, Zbigniew Brzeziński, Adam Michnik, Lech Kaczyński. Dziękujemy im dzisiaj za walkę w opozycji demokratycznej, dziękujemy za skuteczne doprowadzenie do wolnych wyborów, dziękujemy za pracę włożoną z budowę Polski wolnej i demokratycznej(…).

Od półtora roku chodzimy na manifestacje, maszerujemy, skandujemy, z coraz większym przerażeniem patrzymy jak ta nasza wymarzona, wolna, wspólna Polska staje się folwarkiem ludzi o brunatnych duszach i charakterach, których znakiem rozpoznawczym jest kłamstwo. Kłamią bez zahamowań, zmieniają znaczenia słów, co jest cechą wszystkich tyranii. Pytamy z goryczą, dlaczego tak wielu naszych współobywateli popiera nadal ten nierząd, to demolowanie państwa? (…)

Kłamstwo ma ukryć chęć zniewolenia nas, chęć zmiany obywatela w petenta, obywateli w bezwolną i zastraszoną masę. I na to nie ma naszej zgody! My, wolni obywatele, ludzi kochający i oddychający wolnością, mówimy tej władzy NIE.

Swoje wystąpienie Paweł Winsczyk zakończył zaintonowaniem Mazurka Dąbrowskiego, po odśpiewaniu którego przeszliśmy ulicami Zakopanego pod łopocącymi na wietrze narodowymi i unijnymi flagami oraz pod transparentami KOD-u Podhale i Stowarzyszenia Zakopiańczyków. Maszerując (około 80 osób) skandowaliśmy hasła; Wolność! Równość!, Demokracja! i Chodźcie z nami!. Jednak na to ostatnie hasło mieszkańcy Zakopanego i turyści nie reagowali w oczekiwany przez nas sposób. Przyglądano się nam z ciekawością, robiono zdjęcia, jednak nikt do pochodu się nie przyłączył. Maszerujący odnieśli wrażenie, że niewielu obserwatorów kojarzyło datę 4 czerwca z dniem pierwszych wolnych wyborów, które dały początek wolnej Polsce.

Marsz Wolności w sposób szczególny uświetniła obecność Jana Lityńskiego, który przeszedł z nami ulicami Zakopanego a następnie w Hotelu Stamary spotkał się z członkami i zwolennikami KOD – u i Stowarzyszenia Zakopiańczyków.

Nikomu, kto zna najnowszą historię Polski, Jana Lityńskiego przedstawiać nie trzeba. Prawdy o Jego walce, o Jego Marszu Wolności trwającym już ponad 50 lat, nie można zamknąć w kilku zdaniach, dlatego tylko przypomnę, że za udział w strajkach studenckich w roku 1968 został skazany na 2,5 roku pozbawienia wolności, działał w Komitecie Obrony Robotników, był doradcą władz „Solidarności”, w której działał w stanie wojennym ( w tym czasie był internowany i wielokrotnie aresztowany). Ukoronowaniem działalności w opozycji demokratycznej był jego udział w obradach Okrągłego Stołu. W wolnej Polsce Jan Lityński zasiadał z ramienia Unii Demokratycznej i Unii Wolności w Sejmie X kadencji oraz Sejmie I i II kadencji. Był także doradcą prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jest Jan Lityński, obok Jacka Kuronia, Adama Michnika, Bronisława Geremka i Tadeusza Mazowieckiego, ważną częścią opozycji demokratycznej, która doprowadziła do upadku komunizmu oraz jest współtwórcą polskich przemian po roku 1989.

Swoje spotkanie Jan Lityński rozpoczął od uwag i refleksji na temat obecnej sytuacji w Polsce. Rządy PiS-u nazwał okresem przejściowym, „międzyczasem”, czyli czasem, który zamyka pewną rzeczywistość i który daje początek nowym formom funkcjonowania społeczeństwa i sprawowania władzy. Jego zdaniem o sukcesie wyborczym obecnie rządzącej partii zdecydowały zaniedbania w polityce społecznej PO oraz fala populizmu, której nie oparli Węgrzy, Amerykanie, Brytyjczycy i Polacy i której w ostatnich wyborach nie poddali się Austriacy i Francuzi.

Obecny rząd uprawia, zdaniem Jana Lityńskiego, klasyczną obronę oblężonej twierdzy. Beata Szydło próbuje wmówić społeczeństwu, że jest atakowana przez wszelkie możliwe siły zła, że wrogiem jej rządu są rowerzyści, wegetarianie i wszelcy odmieńcy, których wprowadzane reformy pozbawiają wpływów, pieniędzy i stanowisk. Taką niezmienną i przewidywalną narrację prowadzi PiS od chwili przejęcia władzy.

Do roku 2015 cały polityczny dyskurs odbywał się pod dyktando partii Jarosława Kaczyńskiego, która prowokowała, oskarżała, insynuowała a rządzący musieli na to reagować, musieli prostować, komentować i zajmować jakieś stanowisko. Obecnie, także dzięki zaistnieniu KOD – u, to PiS musi reagować, musi odpowiadać na trudne pytania i wyjaśniać, Jan Lityński wyraził także przekonanie, że powstanie Komitetu Obrony Demokracji jest jednym z najważniejszych wydarzeń w polskiej polityce po roku 1989, gdyż z jednej strony ukazał siłę tkwiąca w społeczeństwie oraz uświadomił partii rządzącej i partiom opozycyjnym, że nie tyko one mogą się wypowiadać i imieniu obywateli i walczyć o ich prawa.

Głównym celem polityki Prawa i Sprawiedliwości, zdaniem naszego gościa, jest reaktywacja PRL- u, reaktywacja bolszewizmu. Świadczą o tym nie tylko wprowadzane przez rządzących zmiany w systemie prawnym i we wszystkich ważnych dziedzinach życia społecznego, nie tylko agresywna propaganda, ale także podobieństwa łączące Władysława Gomułkę i Jarosława Kaczyńskiego. Łudząca zbieżność narracji, celów i podobieństwo osobowości pozwala widzieć w prezesie PiS-u współczesnego Gomółkę, który opozycję traktuje nie jako przeciwnika, ale jako wroga, dlatego można go upodlić, skompromitować i zniszczyć. Prezes PiS- u, podobnie jak i Władysław Gomułka, nie cofnie się przed działaniami najbardziej radykalnymi dla realizacji swoich politycznych zamiarów.

Osobne miejsce w swoim wywodzie poświęcił Jan Lityński roli kościoła w obecnej Polsce. Jego zdaniem, dominuje kościół, którego twarzą jest arcybiskup Jędraszewski a kościół otwarty, kościół skupiony wokół „Tygodnika Powszechnego” jest marginalizowany. Dzisiejszy nakład „Tygodnika Powszechnego” jest dużo niższy od jego nakładów z czasów PRL – u, co jest szczególnie wymownym i gorzkim potwierdzeniem tej prawdy. Niepokoi Jana Lityńskiego także udział kościoła w bieżącej polityce oraz kokietowanie skrajnej prawicy (w tym ONR).

W dyskusji pytano honorowego gościa zakopiańskich obchodów Święta Wolności i Praw Obywatelskich o postrzeganie konkretnych problemów związanych z rządami PiS- u, pytano o ocenę działań Antoniego Macierewicza, którego Jan Lityński poznał jeszcze w czasach KOR – u., pytano o działania, które może podjąć obecna opozycja, aby w następnych wyborach zapobiec wyborczym oszustwom i odsunąć Prawo i Sprawiedliwość od władzy. PiS, zdaniem Jana Lityńskiego, jest gotowy na sfałszowanie wyborów, o czym świadczą ich podejrzenia i oskarżenia po sukcesach wyborczych Platformy Obywatelskiej. Jedynym sposobem na walkę z oszustwami wyborczymi jest obserwowanie poczynań rządzących. O wyniku wyborów parlamentarnych za dwa lata w dużym stopniu zdecydują wyniki wyborów samorządowych w roku 2018, dlatego, zdaniem Jana Lityńskiego, cała opozycja, wszystkie społeczne organizacje o obywatelskim i demokratycznym charakterze powinny w tych wyborach uczestniczyć, zgłaszać możliwie swoich kandydatów oraz walczyć o ich zwycięstwo. Ze społecznego oporu, ze społecznej mądrości i siły, którą Polacy wielokrotnie się wykazywali, czerpie Jan Lityński swój optymizm i wiarę, że kolejne wybory w Polsce odsuną od władzy partię, która z zakłamanego hasła wyborczego Polska w ruinie uczyniła swój główny cel polityczny i sens swojego istnienia.

BP

Zdjęcia: Małgorzata Skrzeczkowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud